środa, 25 września 2024

Co udało się wykonać.

 Hejka,

Wypadałoby się odnieść i rozliczyć z poprzedniego posta. No więc, było tak jak myślałam.  Nie udało mi się nawet  wykonać połowy zadań. Za dużo sobie narzucilam, ale wolę tak niż w drugą stronę. Gdybym nie szla do pracy, zrobiłabym na pewno wszystko a mając do dyspozycji 4 godzinki,  gdzie w tym czas zabiera gotowanie, no niestety to nie mogło się udać. 

No ale podsumujmy jak mi to wyszło. Pierwszym odhaczonym punktem były oczywiście zakupy po pracy. Tego dnia musiałam pójść do dwóch sklepów,  jednego angielskiego supermarketu Asda i polskiego marketu Viking market. Po drodze zrobiłam kilka zdjęć jak wygląda moje miasto. 








W Asdzie kupiłam wiertarkę,  bo będzie mi potrzebna do przymocowania nowych rolet w kuchni. Niech nke zmylą Was słodkie croissanty,  nie kupiłam ich dla siebie tylko dla mego partnera.


 Oczywiście musiałam pójść na dział ze słodyczami ale nie kupiłam nic.  Skoro mam ograniczyć słodycze więc musiałam pokonać swoją słabość do słodkiego i swoje łakomstwo.  W UK oczywiście już idzie Halloween. W każdym więc sklepie można kupić już stroje, maski, zabawki i inne produkty związane z tym świętem. Ja podchodzę do tego dnia z dystansem.  Nie bawię się w przebieranie i ozdabianie domu na Halloween ale też nie mam nic przeciwko jeśli ktoś tak robi. Jestem osobą wierzącą i nie przeszkadza mi to w niczym, w mojej wierze, modlitwie itp. A tu kilka fotek z Asdy z działu Halloween.


 





Do domu wróciłam po 9 rano. Od razu zabrałam się za pranie firanki w kuchni. Powiem szczerze, że przez moją kotkę firanka wygląda jak szmata do podłogi. Nie dość że porwana to jeszcze brudna od łapek Princessy. Ale mimo wszystko póki nie kupię nowej (tu nie mogę znaleźć takiej krótkiej) musi wisieć taka jaka jest. Będę szukać w internecie bo znam już rozmiary i mam nadzieję że coś znajdę.



Ale może lećmy punkt po punkcie mojej listy. Były odhaczone zakupy, czas na książkę. Tu udało mi się przeczytać 50 stron i nie mogę się doczekać końca. Mimo wszystko nie dałabym jej 10 punktów na 10. Jak początek podobał mi się bardzo, tak potem coś zaczęło mi  w niej brakować. A czytam obecnie Zaginone z Willowbrook.


Kolejne punkty jak umycie parapetu w kuchni, ekspresu do kawy,  podłogi, wytarcie kurzy i odkurzenie domu nie powiodły się. Zabrakło czasu. Oczywiście mogłam nie czytać książki itp ale ja zawsze wybieram przyjemniejsze rzeczy na początek 😛

Wypicie kolagenu i wzięcie witamin nie powiodło się również.  Zapomniałam na śmierć o tym punkcie, bo tak może by się udało. 

Zdjęcie fontanny również nie udało się odnaleźć,  za to post z foodbookiem wleciał na mój instagram.

Sportowo niestety klęska,  nie znalazłam czasu na ćwiczenia i szczerze mówiąc nie wiem czy dałabym radę ćwiczyć po 3 godzinach snu. Kiedyś będąc młodszą dawałam radę, niestety wiek robi swoje. Ale może się kiedyś jeszcze ogarnę z treningami,  zwłaszcza że znów przybyło mi tu i ówdzie. Nie jest najgorzej, ale mogłoby być lepiej. 

Jeśli chodzi o kulinaria,  to udało mi się zrobić prawie wszystko,  oprócz zjedzenia croissanta z brzoskwinią.  Tu odpuściłam bo już nie wcisnęłabym w siebie tyle, a jedzenie na siłę bo tak zaplanowałam nie ma sensu. Pudding chia był przepyszny. A kisiel...no cóż smak dzieciństwa. Dawno nie jadłam.  Pizza na tortilli niestety na nie, nie dość że przypaliłam to jakoś mi nie zasmakowała.  Ale może dam jej jeszcze drugą szansę. Wszystkie przepisy wzięłam ze strony centrum Respo. 






Jeśli chodzi o punkt z kawą,  udało się wypić inną niż latte, więc muszę uzupełnić listę 1001 wypróbowanych kaw. 


Punkt z działu podróżniczego...tu nie udało mi się zobaczyć gdzie leży Kolumbia, choć wydaje mi się że w którejś Ameryce...pytanie tylko której. Ale to jest szybkie do sprawdzenia,  niestety zabrakło tego dnia czasu.

Czytnik Kindle udało mi się naładować i dzieki temu przeczytać 5 minut Biblii. Za mną jest więc stworzenie świata dzień po dniu, oraz stworzenie Adama i Ewy. Lubię czytać Biblię,  nie wiem jak Wy. Zwłaszcza Stary Testament. 

Jeśli chodzi o znaki zakazu, tu również zabrakło czasu. Prawka i tak pewnie nigdy nie zobie, ale łudzę się nadzieją ze możeee kiedyś. 

Dowcipu, kawału..jak zwał tak zwal też nie udało się przeczytać.  Ale nad tym nie ubolewam bo to nie pomoże mi w niczym w moim życiu i nie zmieni go na lepsze. Ot chwila przyjemności i poprawy humoru. 

Z YouTube udało mi się obejrzeć prawie dwa kanały,  więc w sumie mogłabym to odhaczyć ale 10 minut zostało mi do końca i musiałam wychodzić do pracy. Zostawiam więc jako niewykonane.

Jeśli chodzi o hobby mialam znaleźć szydełko i zrobić 3 rzędy bombki na choinkę.  No niestety,  nie udało się nad czym bardzo ubolewam bo kocham szydelkować, no i termin goni,  bo święta już tuż tuż. 

Słuchawki udało się naładować, ale nie miałam czasu posłuchać muzyki.  

Z działu nauka języków obcych....no niestety klapa. Znów zabrakło czasu,  nie zrobiłam żadnej lekcji w aplikacji Duolingo ani nie znalazłam filmu po angielsku. 

Za to udało mi się obejrzeć 2 odcinek serialu Clickbait na Netflix i zaczęłam się wciągać. Zapowiada się całkiem ok

Finansowo - tu miałam policzyć pieniądze które zbieram w pudełku. Nic trudnego ale zabrakło również czasu. Ale jest co liczyć 😛

I w końcu przyszedł czas na pielęgnację.  Tu niestety powiodło się srednio. Udało mi się tylko nałożyć odżywkę na włosy, położyć olejek rycynowy na rzęsy, zrobić peeling i nałożyć maseczkę na twarz oraz wziąć prysznic po przyjściu z pracy i przed pracą.  Nie udało za to się zrobić masażu twarzy, nad czym ubolewam, szczotkować ciało na sucho i wysmarować biust balsamem, bo tym do całego ciała wysmarowałam się,  niestety tylko od pasa w górę.


 

Udało mi się również wypić wodę z cytryną i miodem i pić więcej wody.





Słodycze powiedzmy, że ograniczyłam bo zjadłam ich tyle co do kawy. Niestety za to jadłam sporo słonych paluszków. 

Tran kupiony.

Ogarnięcie moich paznokci również się nie powiodło,  bo zabrakło czasu a to nie był taki priorytet jeśli chodzi o pielęgnację.  Wody różanej również nie udało mi się przelać do butelki, więc punkt przechodzi do następnej listy zadań.

Update dnia kolejnego. Dziś listę to do odpuszczam, ale udało mi się obejrzeć 3 odcinek serialu Clickbait po powrocie z pracy.  Pisanie tego posta zabrało mi jednak za dużo czasu więc dziś raczej odpuszczę ciężkie zadania ale kto wie....Może jeszcze uda się zrobić coś przed pracą. 

I to by było na tyle. Jest godzina 16 a ja jeszcze leżę i nie zjadłam nawet śniadania. Zaraz wróci mój N. z pracy, więc wiem że już niewiele zrobię dla siebie. Muszę jednak siąść i ułożyć jadlospis na kolejne 3 dni i ugotować obiad dla N. To mi zabierze sporo czasu, dlatego odpuszczam z kolejnymi celami z mojej listy marzeń.  Zawsze jednak lepiej robić dwa kroki w przód i jeden w tył niż nie robić nic.  Lecę robić owsiankę ze śliwkami.  A wieczorem na kolacje czekają mnie lody 😀


poniedziałek, 23 września 2024

Lista to do na wtorek

 Hejka, witam się z Wami w 1 dzień jesieni 🍁🍂🍁. W UK przyszla do nas pochmurna i lekko deszczowa. Ciekawa jestem jaka w tym roku czeka nas jesień. Bez względu na to jak będzie,  kocham jej klimat. Jedna z piękniejszych pór roku i dająca cieplejszy nastrój niż lato czy wiosna. 

Ostatnio bardzo stalam się leniwa. Nie mam chęci wstać z łóżka,  bolą wszystkie mięśnie, nic mnie jakoś nie cieszy i nie raduje. Nie mogę wytrzymać już sama ze sobą.  Nie wiem czy to jakaś depresja czy objawy menopauzy czy po prostu przemęczenie wszystkim. Dziś jednak maleńki kop trafił w mój tylek i postanowiłam że czas z tym skończyć. Może piszę to pod wpływem chwili a jutro znów będę taka sama flegma, no ale póki co mam chęć do działania. 

Wypisałam sobie na jutro listę zadań.  Zobaczymy ile uda mi się odhaczyć, zwłaszcza że będę po pracy na nocce. A oto moje zadania na jutro. Na początek nic co mogłoby zmienić w moim życiu z efektem wow, ale od czegoś trzeba zacząć. 

I tak oto moja lista (być może do wieczora jeszcze będzie zmieniana) wygląda tak:

1. Zakupy Asda 💯

2. Zakupy polski sklep 💯

3. 50 stron książki 💯

4. Uprać firankę w kuchni 💯

5. Zmierzyć firankę 💯

6. Umyć parapet w kuchni 💩

7. Umyć ekspres do kawy 💩

8. Umyć podłogę koło śmietnika 💩

9. Wypić kolagen 💩

10. Wziąć witaminy 💩

11. Umyć parapet w salonie i sypialni💩

12. Wytrzeć kurze 💩

13. Odkurzyć 💩

14. Znaleźć zdjęcie fontanny i wstawić na bloga 💩

15. Wstawić post na instagramie z foodbokiem 💯

16. Poćwiczyć chociaż 15 minut z Ewką  💩

17. Zjeść śniadanie pudding chia z mango 💯

18. Zjeść kisiel z sucharkami 💯

19. Zjeść pizzę z tortilli 💯

20. Zjeść croissanta z brzoskwinią 💩 

21. Zrobić kanapki do pracy 💯

22. Wypić inna kawę niż latte i wstawić na blog. 💯

23. Zobaczyć gdzie leży Kolumbia. 💩

24. Naładować Kindle. 💯

25. Znaleźć znaki zakazu i zapamiętać jeden 💩

26. Przeczytać 1 dowcip i wstawić ma blog 💩

27. Poszukać Biblii i czytać 5 minut 💯

28. Obejrzeć dwa babskie YouTube 💩

29. Znaleźć szydełko i zrobić 3 rzędy bombki 💩

30. Naładować słuchawki 💯

31. 1 lekcja Duolingo 💩

32. Znaleźć film po angielsku 💩

33. Obejrzeć 1 odcinek serialu Clickbait 💯 

34. Policzyć pieniądze w pudełku i dodać 10 funtów 💩

35. Maseczka na twarz plus peeling 💯

36. Wypić wodę z cytryną i miodem. 💯

37. Pić wodę 💯

38. Nałożyć odżywkę na włosy 💯 

39. Zrobić masaż twarzy. 💩

40. Kupić wiertarkę 💯

41. Wyszczotkować ciało na sucho 💩

42. Prysznic po pracy 💯

43. Prysznic przed pracą 💯 

44. Olejek rycynowy na rzęsy 💯

45. Ograniczyć słodycze 💯

46. Wysmarować biust nowym balsamem 💩

47. Kupić tran 💯

48. Pomalować paznokcie lakierem bezbarwnym 💩

49. Wyczyścić paznokcie szczoteczka i podrownac 💩

50. Przelać wodę różana do spryskiwacza. 💩




niedziela, 8 września 2024

Wekendzik

 Witam w niedzielę? Jak minął Wasz weekend? U mnie zleciało szybko, przy czym sobotę przesiedziałam cały dzień w domu. Ostatnio do południa mam zero energii i boli mnie głowa. Dopiero wieczorem zaczynam żyć. Pewnie mój organizm przestawił się przez pracę na nocki, ale jest to bardzo denerwujące i uciążliwe. 

Muszę w końcu skombinować skądś nowy laptop,  bo na telefonie tak ciężko mi się pisze i nie mogę zebrać myśli. Niestety póki co nie za 

bardzo mnie stać na kupno nowego laptopa. Mój N. rzadko używa ostatnio swojego, więc może jak go ladnie poproszę od czasu do czasu mi użyczy. 

Sobotę głównie spędziłam w kuchni. Moja dieta niby nie wymaga wiele poświęcenia, ale gotowanie na dwa obiady już tak. Najgorsze jest to, że cały czas podjadam słodkie i dieta faktycznie jeśli patrząc na zgubione kilogramy nie ma sensu. Mimo wszystko jem zdrowiej i dlatego jeszcze jej się trzymam. 

W sobotę mój dzień jedzenia wyglądał tak:


W sobotę zaczęłam też oglądać nowy serial na Netflixie "Behind her eyes". Ostatnio zamiast szukać pół godziny co oglądać, wymyśliłam że będę lecieć alfabetycznie.  Obecnie padło na literę B i jako pierwszy wyskoczył mi właśnie ten serial. Póki co zapowiada się ciekawie, chociaż dopiero dwa odcinki za mną.



 
Ktoś z Was oglądał? 


Niedzielę spędziłam głównie na zakupach spożywczych.  Chwilę też poszliśmy do centrum i natknęliśmy się na jakiś występ religiny nawołujący chwalić Boga. O dziwo,  pierwszy raz w naszym mieście było to zorganizowane przez jakichś Japonczykow czy Chińczyków (nie odróżniam ich). Miło jednak było popatrzeć na inną kulturę.  Szkoda tylko że załapaliśmy się na ostatnie 10 minut.

 



A to jeszcze mój foodbook z niedzieli.  Chociaż nie ma na zdjęciu chipsów serowych bo trochę ich też zjadłam.

 

W sumie taki mój nudny weekend, dodatkowo teraz kiedy pisze posta zaczyna bolec mnie glowa i ząb. Najchętniej poszłabym spać, ale chciałabym obejrzeć chociaż jeszcze jeden odcinek serialu.  Ewentualnie poczytać. 

sobota, 7 września 2024

Piekny widok po pracy

 Witam się prawie na weekend.  Przede mną ostatnia nocka w pracy. Powiem szczerze że padam ze zmęczenia. Jakbym dostała sms że mam wolne, chyba bym się nawet ucieszyła, Mimo że poszłam na nadgodziny.  Ostatnio wracam późno z pracy, bo spotykam się chwilę z moim N. Ja kończę,  on idzie do pracy i chwilę gadamy na ulicy. A jeszcze jak dochodzą do tego zakupy to jestem w domu przed 8. Za to z rana miałam piękny widok naszej wieży. Wschodzące słońce tak pięknie dało kolor i oświetlało nasza wieżę,  że nie mogłam przejść obojętnie by nie zrobić fotki.  



Wczorajszy dzień rozpoczęłam od zjedzenia kukurydzy w kolbie i wypicia kawki. Czy Wy tez kochacie taką kukurydzę. Mnie ona kojarzy się z dzieciństwem, do tego ten zapach i obgryzanie ziarenko po ziarenku....no bajka. Zdecydowanie częściej muszę ją kupować. Tylko nie mogę się dopatrzeć na opakowaniu ile taka kukurydza ma kalorii.


Myślałam że po 12 godzinach w pracy nie dam rady gotowac posiłków z diety.  O dziwo udało się zrobić wszystkie i jeszcze gulasz dla N. 

Na śniadanie więc były kanapki z awokado, serem fetą, papryką I ogórkiem kiszonym.  Do tego zamiast herbaty wypiłam wodę z cytryną, miodem i miętą.


Kiedyś na śniadanie jadłam górę owsianki, teraz staram się zmieniać i jeść różnorodnie. Jestem fanką słodkich śniadań,  omletów,  placków,  owsianek itp. ale nawet zasmakowały mi proste kanapki.

Potem oczywiście wpadła szybka kawa. Tym razem postawiłam na sypaną,  bo zachciało mi się mocniejszego i głębszego smaku. Oczywiście do kawy musi zawsze być coś słodkiego. 


Potem zabrałam się za swoją pielęgnację włosów. Wymasowalam skórę głowy,  umyłam i nałożyłam odżywkę.  Pod oczy zaś nałożyłam płatki Pixi. Ostatnio zauważyłam, że mam coraz mniej włosów. Mój kucyk już wygląda jak mysi ogonek. I nie wiem czy to po prostu starość że włosy rzędną wraz z wiekiem, czy po prostu tak bardzo mi wypadają. Ciężko mi jest określić bo mam długie włosy i jaka ilość włosów pozostałych na szczotce powinna mnie niepokoić. Zauważyłam też że ostatnie dwa miesiące dały popalić mojej skórze pod oczami. Coś niedobrego dzieje się z moją cerą, skórą. Mam zmęczone oczy i coraz więcej zmarszczek Obawiam się że niewiele już zmienię kosmetykami. I chyba pozostaje mi już się pogodzić że mam 47 lat. 


Miałam już odpuścić i nie robić koktajlu, ale powiedziałam sobie ze koniec lenistwa, że przecież miałam się zmieniać,  więc zebrałam się w sobie i zrobiłam koktajl z wiśni. jogurtu i pestek dyni. Wyszło go jakoś mało ale trudno.


A co jeszcze jadłam tego dnia?



I tak oto wyglądał mój kolejny dzień. A co u Was?

środa, 4 września 2024

Dzień z mego nudnego życia

 Dzień dobry ❤ 

Nie będę się tłumaczyć że znów wyszło jak wyszło,  że lenistwo pokonało mnie jak zawsze i na pięknej liście rzeczy do zrobienia się skończyło. Mimo wszystko przez parę dni próbowałam a to zawsze krok do przodu. Chciałabym wrócić do regularnych postów ale wiem, że przy takiej pracy jaką mam nie jestem w stanie poświęcić tyle czasu. Na razie będę tu bywać wtedy kiedy mogę i zobaczymy jak to wyjdzie.

Dziś po nocce w pracy nie bardzo mogłam zasnąć.  Do tego dostałam sms czy jestem w stanie przyjść na nadgodziny. Nie wiem co robić, bo z jednej strony bym chciała z drugiej nie mam siły.  Przydało by się jednak odzyskać pieniądze,  które straciłam na wycieczkę do Yorku.  

Rano podprowadzilam mojego partnera do pracy, chociaż każda minuta mi jest cenna, bo powinnam jak najszybciej isc spać. Jednak postanowiłam się przejść chociaż kawałeczek. Zobaczcie jakie moje miasto jest puste o 6 nad ranem.

 





Po przyjściu do domu wypiłam kawkę z mego nowego ekspresu, który kupiłam na car boot. Póki co działa i jestem z niego zadowolona.  A kupiłam go za grosze. Chcę się zmieniać,  chce zmienić się na lepsze więc nad ranem pokonałam lenistwo, od razu powiesiłam skarpetki i rękawiczki na kaloryfer (wczoraj tego nie zrobiłam i żałowałam), umyłam twarz i nałożyłam krem (wczoraj poszłam spać bez kremu), związałam włosy w warkocz (zawsze śpię w rozpuszczonych, przez co niszczę pewnie włosy).  Tak więc jakas mała zmiana we mnie. Przebudziłam się po 14 i postanowiłam wypić na czczo wodę z cytryna I miodem I poczytać chociaż parę stron książki. Obecnie czytam Zaginone z Willowbrook.  Póki co bardzo mi się podoba, bo ja lubię wszelkie książki i filmy które wiozą się z szpitalem psychiatrycznym,  opuszczonym domem itp.



  Potem nastąpiło pogorszenie nastroju, bo dostałam sms z pracy czy mogę przyjść na 18. Tak więc 12 godz przede mną. Jak tu wytrzymać.  No ale trochę wpadnie więcej pieniążków, a po ostatniej wycieczce do Yorku na pewno się przyda. 

Zrobiłam więc tylko tego dnia z planu mojej diety śniadanie,  a mianowicie kanapki z serkiem śmietankowym,  rzodkiewką, ogórkiem i szczypiorkiem. Do tego dołożyłam serek wiejski. 


Zdążyłam nawet zrobić obiad memu partnerowi a mianowicie placki z cukinii. 




Udało mi się też wymasowac skórę głowy, niestety nie zdążyłam już nałożyć odżywki. Do pracy zrobiłam sobie kanapki z hummusem i szynką I niestety tyle mojego dnia. Od 18 zaczęła się praca na nocce do 6 rano. Powiem szczerze niby nie było źle,  ale wrocilam bardzo zmęczona 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia